lipiec28

07-05-2010

dodano: 28 lipca 2010 przez AndziaBtw


 Dawno nie pisałam , a tym razem naprawdę jest o czym :/

3 maja Piotr przyjechał do mnie i został na noc, bo poszliśmy do Pani Zosi na urodziny, a jak już poszliśmy to Boczek prawdopodobnie sobie chlapnął i nie mógł jechać. No więc został na noc. Rano poszłam do pracy, a że nie było jej zbyt dużo to byłam w domu już chyba około południa. Siedzieliśmy sobie w domciu i nagle Piotr zaczął kombinować jak dostać się do domu nie czekając na Boczka. Zadzwonił do Roberta, który powiedział mu, że jest akurat na Kobe'm. Z tym, że chłopaki nie dogadali się co do miejsca z którego Robert ma Piotra zabrać. Piotr poszedł na Kobe'go, bo chciał jechać z Robertem do domu, a Robert myślał,że ma Go przywieść do mnie. No i kiedy Piotr doszedł już na Kobe'go... Roberta tam nie było. Zadzwonił, że wraca. Cieszyłam się, bo cały czas byłam pewna, że wyjeżdża do Liverpoolu, więc to była dla mnie kolejna okazja do spędzenia z Nim czasu. Przyszedł, posiedzieliśmy razem jeszcze trochę i wtedy wróciła mama. Obejrzała sobie "Majkę" i stwierdziła, że chciałaby się umyć. W trakcie trwania serialu Piotr dostał jakiś telefon, ale nie do końca wiedziałam skąd. W trakcie rozmowy zerkał tylko na mnie co chwilę z nieciekawą miną. Przestraszyłam się trochę, ale zapytałam o co chodziło jak skończył rozmawiać i odpowiedział mi, że to nic takiego. No więc potem mieliśmy zostawić mamę samą... Dałam Piotrowi do ręki kluczyki od Tigry i radio. Powiedział, że mam szybko przyjść... Kiedy doszłam do samochodu On siedział już na miejscu dla kierowcy. Wsiadłam od strony pasażera. Zapytałam : co się stało ? Kto dzownił ? Powiedział mi, że dzwonił do Niego brat i powiedział, że nie ma dla Niego pracy. Z jednej strony zrobiło mi się Go szkoda, bo domyślałam się co czuje, ale z drugiej cieszyłam się, że zostanie. Powiedział, że pójdzie do pracy na ogórki. Pocałowałam Go i się uśmiechnęłam. Złapał w rękę kluczyk, który był już w stacyjce i uśmiechnął się do mnie. Obejrzałam się za siebie i zauważyłam, że obok Nas stoi sporo troli. Nie wiedziałam czy da radę z stamtąd wyjechać, więc powiedziałam mu żeby się przesiadł i że ja wyjadę stamtąd na własną odpowiedzialność. Odpowiedział mi, że to On wyjedzie na swoją odpowiedzialność. Powiedziałam : jak chcesz. Wyjechał i ruszył pomału w kierunku ulicy, ale kiedy wystraszylam się, że na niż wyjedzie kazałam mu zawrócić. Skręcił kierownicę i samochód nagle zaczął się dusić. Powiedziałam mu, że auto zaraz mu zgaśnie. Dodał trochę gazu i wtedy zobaczyłam przed sobą płot. Spanikowana krzyknęłam : HAMUJ!
A Piotr z tej paniki zamiast wcisnac sprzeglo lub hamulec wcisnal gaz i tak znalezlismy sie w czyims ogródku :/ To byla masakra. Wysiadlam przerazona z samochodu i zaczelam krzyczec, ze mama mnie zabije. Z domu na którego posesji sie znalezlismy wybiegli przerazeni ludzie. Piotr podszedl do mnie i powiedzial, ze kupi ode mnie ten samochód. Ale to byl w tym momencie najmniejszy problem. Kiedy podszedl do mnie wlasciciel ogrodu zaczelam z Nim rozmawiac. Przeprosilam Go za to co sie stalo i powiedzialam, ze pokryje wszystkie koszty. Zapytal czy samochód ma ubezpieczenie. Odpowiedzialam,ze ... nie. Powiedzial, ze nie wie co zrobic skoro nie mam ubezpieczenia. Ze nie moze mi ufac i zebym zostawila mu swoje dane, bo niepotrzebna mu policja. Powiedzialam, ze ja tez nie chce policji i ze oddam mu pieniadze. Zapytal jak moze mi ufac. Powiedzialam mu, ze mieszkam tuz obok i pieniadze moge oddac mu od reki. Powiedziel, ze to koszt ok. 200, 300 funtów. Powiedzialam, ze to nie problem i ze zaraz przyniose mu pieniadze. Kiedy juz myslalam, ze wszystko bedzie ok z domu wyskoczyla jego zona. Zaczela sie wydzierac, ze wezwala policje itd. Maz pytal ja po co i czy juz jada. A mnie w tym momencie strzelil piorun. Przyszla mi do glowy taka panika, ze myslalam, ze zemdleje. To byla masakra, nie wiedzialam co sie dzieje dookola. Piotr powiedzial , ze moze pójdzie po Dorote. Powiedzialam mu zeby tak zrobil. Kiedy doszedl do drzwi i powiedzial : Dorota rozwalilem Ani samochód Ona odpowiedziala mu : to go napraw. Piotr kiedy pózniej o tym rozmawialismy powiedzial , ze sie zmieszal i zastanawial sie czy nie nawiac. W jego sytuacji zreszta to nic dziwnego... W miedzyczasie przyjechala policja. A dokladnie policjantka. Zaczela pytac co sie stalo i itd. Wtedy przyszla mama. Cala czerwona i wsciekla na Nas oboje, bo kiedy Piotr przyszedl i powiedzial mi co powiedziala mama zadzwonilam do Niej i powiedzialam tylko : chodz szybko, bo zaraz przyjedzie policja. Piotr wjechal przez plot do ogródka. Akcja jak w filmie. A ja zaczelam panikowac tak bardzo, ze nie moglam zlapac oddechu. Balam sie tego jak to teraz bedzie z mama. Nie martwily mnie nawet koszty. Ale najbardziej balam sie tego co bedzie z Piotrem. Pomyslalam sobie : a co bedzie jak Go zamkna? Piotr siedzial juz w radiowozie, skuty... Kiedy patrzylam na Niego powtarzal tylko, ze przeprasza... W trakcie tego wszystkiego przyjechal drugi policjant i tez pytal co sie stalo. Powiedzial, ze musi mnie zabrac na komisariat w celu zlozenia zeznan. Bylam przerazona i pewna, ze strace Piotra. Jeszcze jakby tego bylo malo to jak juz siedzielismy w radiowozach przyjechal Nalesnik lora. Ogladalam sie tylko do tylu zaciekawiona czy mnie widzial. W koncu pojechalismy na komisariat. Czekalismy chyba pól godz przed wejsciem na swoja kolej. Oczywiscie nie wolno Nam bylo ze soba rozmawiac, zeby nie ustalac zeznan. Piotr wszedl jako pierwszy. Potem weszlam ja. Najpierw sto pytan i jakas durna ankieta do wypelnienia, a pózniej zaproszono mnie do pokoju w celu zrobienia zdjecia i pobrania odcisków. Czulam sie jak kryminalistka :/ Pobierali mi próbki DNA i musialam nawet odcisnac buta! Koszmar ... Wtedy zaprowadzono mnie do celi i kazano mi czekac na tlumacza. Wytlumaczyli mi, ze bede zeznawac jako pierwsza, bo nie chce adwokata, a Piotr tak. Przyszli po mnie i zabrali w to samo miejsce w którym zadawano mi te wszystkie pytania i w którym zostawilam wszystkie prywatne rzeczy. Powiedziano mi tylko, ze jest juz dla Nas tlumacz. Zobaczylam jakas kobietke. Powiedzialam tylko : dzien dobry, a Ona odpowiedziala mi po polsku. Bylam przeszczesliwa. Przetlumaczyla mi dokumenty które podpisalam wczesniej i zapytala czy ze wszystkim sie zgadzam i czy wiem co podpisalam. Powiedzialam, ze tak. Podpisala wszystko swoim nazwiskiem i ponownie odprowadzono mnie do celi. Pózniej przyszli po mnie i zabrali na przesluchanie. Wszystko bylo oczywiscie nagrywane. Po przesluchaniu zapytalam Pania tlumacz czy moze cos przekazac Piotrowi. Powiedziala mi, ze nie. Powiedzialam jej, ze tylko tyle, zeby sie trzymal. Wtedy Ona zapytala policjanta czy moze cokolwiek przekazac, a On odpowiedzial, ze nie i zapytal co chcialam przekazac? "i love You"? a tlumaczka odpowiedziala : No. Keep up!
Powiedzial , ze to niestety niemozliwe. Powiedziano mi, ze zostane odprowadzona do celi i ze do 24 powinnam wiedziec co ze mna bedzie. Albo mnie wypuszcza, albo nie. Wrócilam do celi z nadzieja, ze wróce do domu i ze Piotrowi wszystko dobrze pójdzie.
Siedzialam tam i siedzialam i siedzialam. W koncu zrobilo mi sie okropnie zimno. Przykrylam sie kocem i usiadlam w samym rogu. Mój organizm byl tak wyczerpany, ze zasypialam na siedzaco. Opadala mi tylko glowa. Za kazdym razem jak sie przebudzilam myslalam tylko : juz na pewno po 24, juz mnie nie wypuszcza. Nie pójde rano do pracy, a Vince nie da mamie zyc :/ Kiedy bylam juz przekonana, ze spedze tam noc przyszedl po mnie jakis facet. Wrócilam do punktu A. Byla tam tlumaczka. Powiedzialam do Niej ucieszona : myslalam, ze juz dzisiaj Pani nie zobacze. A ONa odpowiedziala mi : juz jest nowy dzien. Spojrzalam na zegarek. Byla pierwsza w nocy :/ Poinformowano mnie o tym iz dostaje ostrzezenie i ze ide do domu. Zapytalam wtedy co z Piotrem. A Pani tlumacz powiedziala, ze zaraz wszystkiego sie dowiem. Zobaczylam jego rzeczy i zapytalam dlaczego tu leza. A Pani tlumacz odpowiedziala mi : bo zaraz zostanie przeprowadzony, ale Ty nic nie wiesz. Ciebie tu nie ma, wiec siedz i sluchaj. Usiadlam i juz sie nie odzywalam, a w duchu myslalam sobie : jak to przeprowadzony? Wtedy przyszedl Piotr z policjantem z ktorym jechalam na komistariat. Odczytano mu zarzuty i powiedziano mu kiedy ma stwaic sie w sadzie. Wtedy zrozumialam, ze Go wypuszczaja :) Nie spodobala mi sie jednak data rozprawy ... 19-ty maj. Dzien jego urodzin... Zaczelam sie smiac kiedy to uslyszlam, ale wcale mnie to nie bawilo. Wczesniej zapytalam jak dotre do domu, poniewaz powiedzialam im, ze nie ma mnie kto odebrac. Nie chcialam wiecej sprawiac klopotu mamie, no i Boczkowi. Policjant powiedzial, ze mnie podrzuci bo jedzie w tamta strone. To bylo jeszcze zanim wiedzialam ze Piotr wychodzi. Okazalo sie, ze zabieramy po drodze jeszcze jakas babke. W trakcie drogi policjant zapytal mnie dlaczego oboje zaczelismy sie smiac kiedy babka odczytala mu date rozprawy. Powiedzialam : bo to data jego urodzin... Odwiezlismy ja, a pózniej policjant odwiózl Nas spowrotem na miejsce Naszej glupoty. Weszlismy do domu, a mama juz spala. Boczek byl z Nia. Zaczelismy mu opowiadac co i jak sie dzialo. Wtedy powiedzial, ze odwiezie Piotra do domu. Tym razem nawet nie chcialam Go zatrzymywac. Chcialam odpoczac ... Byla chyba godz 1:40, a ja zasypialam na siedzaco. Pojechali, a ja wskoczylam do lózka tak jak stalam. Nie mialam nawet sily sie rozebrac. Teraz to smieszne, ale jak to wszystko sie dzialo, przychodzily mi do glowy takie mysli... Pierwsza jak juz nzalezlismy sie wogrodzie bylo : o mysmy kurwa narobili, a kolejna (mniej rozsadna), jak ja stad wyjade ? Bylam pewna, ze zabiora samochód, ale oddali kluczyki mamie, bo wszyscy zgodnie mówilismy, ze mama o niczym nie wiedziala. Nie chcielismy jej w to mieszac. Na drugi dzien normalnie poszlam do pracy i marwtilam sie tylko zeby nikt sie o niczym nie dowiedzial. Bylam tak zmeczona, ze masakra. Rozkladalam z Rysia planty. Piotr mial rano isc do Elektryka prosic o prace, ale oczywiscie spal. Mial do Niego pójsc, bo jak juz odwozono Nas do domu powiedzial, ze nigdzie nie wyjezdza. Ze musi zostac tutaj... Dzownilam, ale nie odbieral ode mnie telefonu. Pomyslalam sobie : albo spi, albo poprostu mnie olal i ucieknie. A pomyslalam tak tylko dlatego, ze po odczytaniu mu zarzutów (az trzech) powiedzial , ze nie pójdzie do sadu. W koncu sie odezwal po moim sms-ie i zapytal jak moglam tak wogóle pomyslec. Powiedzialam mu tylko, ze w takich sytuacjach rózne mysli przychodza do glowy. Pogadalismy chwile i powiedzial , ze odezwie sie o 13. Siedzialam sobie wtedy z Nalesnikiem, a On zadzwonil do mnie taki podlamany. Zaczelam mu powtarzac zeby sie nie martwil, ze wszystko bedzie ok. Wrócilam do pracy, a jak juz skonczylam zadzwonilam do Niego i zaczelam robic mu wyrzuty o to jak mógl chciec mnie zostawic i uciec. No i sie poklucilismy, bo stwierdzil, ze mu dopierdalam. Powiedzialam ok, jak chcesz i sie rozlaczylam. Przyszlam do domu, a po chwili napisal mi sms-a. W koncu wyszlo na to, ze jakos sie dogadalismy. Pózniej rozmawialam z Nim wieczorem i zapytalam kiedy do mnie przyjedzie. Zapytal kiedy chce i powiedzial,ze jutro. Rano rozkladalam planty i przyjechal Nalesnik. Chcialam zeby przywiózl mi Piotra, ale sama dokladnie nie wiedzialam do której bede pracowac. Aniol przyszedl i powiedzial, ze pracuje do 10, ale sama nie wiedzialam czy moge mu wierzyc ... O 10 okazalo sie, ze ide do domu. Przyjechal Nalesnik, ale niestety bez Piotra. Nie mógl Go zabrac, bo na swiatlach pod kaskaderem stal najwyzszy... Boczek przyszedl do Nas na obiad, a potem mielismy jechac do Hadfield. Do ostatniej chwili nie wiedzialam, czy Piotr przyjedzie z Robertem czy my po Niego pojedziemy... Ale w koncu pogadalam z Boczkiem i pojechalismy. Zabralismy Go i pojechalismy na Waltham Cross, a potem do Hadfield. Pózniej wrócilismy do domu, a mama z Boczkiem pojechali ze starszyzna do Enfield na zakupy. Powiedzialam, ze nie maja wracac do domu ... i ... ;P
Fajnie bylo ;) Potem odwiezlismy Piotra do domu, wrócilam i poszlam spac bo padalam z nóg... Zreszta to chyba nic dziwnego po takich przezyciach ;P
Jutro ósmy :D Piotrek ma do mnie przyjechac, a w pracy prawdopodobnie nic... Zobaczymy jak na minie ten dzien :)



Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Nie ma jeszcze komentarzy - wyraź swoją opinię jako pierwszy